Przepraszam musiałam

Udostępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Udostępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
Share on twitter
Twitter

To będzie krzywdzący wpis.

Niestety nie zawsze musi być miło.

Krzywdzący dla wielu super miłych i kompetentnych osób pracujących w sądach (w tym miejscu serdecznie pozdrawiam cały personel czytelni Sądu Okręgowego Warszawa-Praga!;).

W tym przypadku zdecydowanie wyjątek potwierdza regułę. Współpraca z pracownikami sądów to niestety najczęściej droga przez mękę.

Czasem po prostu brak mi słów. Dla niekompetencji, ignorancji i niezrozumienia swojej roli.

Parafrazując wypowiedź Dziekana Zajączka z filmu “Chłopaki nie płaczą”- “Ależ koleżanko to niewybaczalna pobłażliwość oni (w tym przypadku petenci, w filmie studenci), gotowi będą jeszcze pomyśleć, że my tu jesteśmy dla nich”!

Płacz. Płacz i zgrzytanie zębów! :(.

Z reguły tak właśnie się czuję-nie jak adwokat-profesjonalista starający się dobrze wykonywać swoje obowiązki, ale jak namolny petent-taka mucha bzycząca nad uchem-najczęściej coś o prawie do uzyskania informacji.

Tak! Prawo do informacji w sprawach, które prowadzę po prostu mi się należy! Należy mi się rzetelna informacja nt. stanu sprawy, udzielona przez kompetentną osobę.

A jak to wygląda w rzeczywistości?

Praktycznie za każdym razem czuję się jak ten najeźdźca forsujący mury w dobie wypraw krzyżowych.

Fantastyczny “twór”-Biuro Obsługi Interesanta udziela wyłącznie informacji na podstawie wklepanych do systemu danych, kontakt z wydziałami, żeby usłyszeć, jakie było merytoryczne tło takiej, a nie innej decyzji sądu jest praktycznie niemożliwy. Kontakt z Przewodniczącym Wydziału, czy Prezesem Sądu, żeby poinformować o nieprawidłowościach w sprawie również.

Ostatnio, w BARDZO ważnej sprawie Klienta, w której, proszę wybaczyć, sąd popełniał błąd za błędem, o czym korespondencyjnie informowałam wiele razy, poinformowano mnie o tym, że chcąc się spotkać z Przewodniczący Wydziału, żeby uciąć tę bezsensowną wymianę korespondencji i wreszcie załatwić sprawę, co najwyżej mogę pisać-UWAGA-wniosek o spotkanie, który może zostanie pozytywnie rozpatrzony.

Dziś, gdy w BOI poprosiłam o połączenie z Wydziałem w celu uzyskania BARDZO ważnych dla Klienta informacji, po długich konsultacjach, przełączono mnie na nr tel., pod którym niestety nikt nie odbierał.

Jak żyć? Spytam. Ręce opadają. Z bezsilności, żalu, czasem złości.

Jak mam dobrze wykonywać moją pracę, kiedy w ogóle nie mogę liczyć na współpracę?

Czy nie prościej byłoby w końcu dojść do jedynie słusznego wniosku, że w tym przypadku izolacja i to w stosunku do pełnomocników, którzy próbują dobrze wykonywać swój zawód, to żadne rozwiązanie?! Kto powinien do niego dojść? Czy naprawdę tak pracuje się lepiej?

Mi nie.

Żal mi mojego zdrowia, żal mi Klientów, którym bardzo chcę, a czasem po prostu nie mogę pomóc. Żal mi też tych wszystkich ludzi pracujących w sądach, bo nie wiem, czy mają świadomość, czy w ogóle zdają sobie sprawę, jak wiele czasem zależy od udzielonej przez nich informacji.

Czy naprawdę nic nie można zrobić?

Czy jestem tylko głosem wołającego na pustyni?

Podobno nigdy nie jest za późno…

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o

Pozostałe wpisy

Planowanie wakacji

Kiedy myślicie o wakacjach to o czym tak dokładnie? Ja o przysłowiowym świętym spokoju najczęściej. Potem jednak z reguły zaczynam się zastanawiać, co to w …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Nic nie trwa wiecznie

Nic nie trwa wiecznie. Dobra passa, radość, życie, wakacje ;). Jestem właśnie świeżo po urlopie w mojej ukochanej Apuglii, co mogliście śledzić na moim Instagramie. Właśnie …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Co tak naprawdę liczy się w biznesie

O tym, jak robić biznes napisano z miliard książek i artykułów, tematyce poświęcono tysiące blogów, nakręcono miliony podcastów, tutoriali i filmików na yt. O tym, …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Come back

Powroty bywają ciężkie. Trudno wraca się z udanych wakacji, wspaniałej podróży, czy nawet miłego wyjazdu weekendowego. Wraca się ciężko do pracy, zadań, obowiązków, codziennej rutyny. …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Niemoc twórcza

Dopadła i mnie. I przez cały styczeń nie napisałam ani jednego artykułu. Nic. Zero. Null. Początkowo zaniepokoiłam się, potem zganiłam siebie za swoje „lenistwo”, próbowałam …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Koniec roku

2017 nieubłaganie się kończy. A może ubłaganie? ;). To był ciężki rok – przynajmniej dla mnie (z tego co słyszę dla wielu z Was też). …

CZYTAJ WIĘCEJ →
Przewiń do góry Skip to content