Brak planu to plan na porażkę

Udostępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Udostępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
Share on twitter
Twitter

Dokładnie tak.

Ile to razy coś planujemy, nie wychodzi nam i nie wiemy dlaczego?

To tak, jak w tym memie o bieganiu “dziś mija dokładnie pół roku od dnia, kiedy powiedziałam sobie, że rano zaczynam biegać”, czy jakoś tak.

Tak czy inaczej prawdą jest, że stawiamy sobie nierealne zadania, robimy niewykonalne plany, których później nie realizujemy (co wpędza nas w jeszcze większą frustrację).

I ponosimy porażki.

Może czas coś zmienić?

Może zamiast oświadczenia “Od jutra żeby schudnąć jem tylko koktajle” (właśnie-jem, czy piję?;), zacząć od stwierdzenia “Od jutra przestaję słodzić, albo nie będę jadł mojego codziennego bounty, snickersa, czy marsa”.

To chyba przyjdzie łatwiej. A wartość dodana (albo odjęta-w przypadku straconych kilogramów) nie do przecenienia.

Albo “Przeczytam 52 książki w 52 tygodnie” (tak, sama zapisałam się na tę akcję-nie pytajcie, jak to się skończyło;).

Może lepiej “Będę czytać 1/2 h przed snem”.

To dlaczego nam nie wychodzi?

Nie wychodzi bo stawiamy sobie cele “od czapy” po prostu, planujemy zrobić coś, co z góry skazane jest na porażkę, bo w planowaniu rozmach mamy godny Donalda Trumpa podczas kampanii wyborczej, zamiast skupić się na konkretach i małych krokach.

To tak, jakby założyć sobie start w Thriatlonie, kiedy nigdy nie było się na basenie. Ba! W ogóle nie lubi się pływać.

Przepis na sukces?

To stawianie sobie dedlajnów na realizację konkretnych zadań-zadań, które małymi krokami zbliżają nas do celu.

Zadań, które nie dobiją nas, a co gorsza nie zniechęcą przy pierwszym zakręcie.
W końcu droga do sukcesu jest kręta.

A przede wszystkim dokładne powiedzenie sobie, czego się oczekuje.

Nie dotrzymałam deadlajnu? Bywa. Czy to znaczy, że mam zarzucić mój plan i przestać dążyć do zamierzonego (realnego i konkretnego) celu?

Nie. To znaczy, że wyznaczam sobie kolejny deadline i wolnej, ale robię to, co sobie założyłam.

Bo wiem czego chcę, a przede wszystkim chcę.

A chcieć to móc.

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o

Pozostałe wpisy

Planowanie wakacji

Kiedy myślicie o wakacjach to o czym tak dokładnie? Ja o przysłowiowym świętym spokoju najczęściej. Potem jednak z reguły zaczynam się zastanawiać, co to w …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Nic nie trwa wiecznie

Nic nie trwa wiecznie. Dobra passa, radość, życie, wakacje ;). Jestem właśnie świeżo po urlopie w mojej ukochanej Apuglii, co mogliście śledzić na moim Instagramie. Właśnie …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Co tak naprawdę liczy się w biznesie

O tym, jak robić biznes napisano z miliard książek i artykułów, tematyce poświęcono tysiące blogów, nakręcono miliony podcastów, tutoriali i filmików na yt. O tym, …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Come back

Powroty bywają ciężkie. Trudno wraca się z udanych wakacji, wspaniałej podróży, czy nawet miłego wyjazdu weekendowego. Wraca się ciężko do pracy, zadań, obowiązków, codziennej rutyny. …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Niemoc twórcza

Dopadła i mnie. I przez cały styczeń nie napisałam ani jednego artykułu. Nic. Zero. Null. Początkowo zaniepokoiłam się, potem zganiłam siebie za swoje „lenistwo”, próbowałam …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Koniec roku

2017 nieubłaganie się kończy. A może ubłaganie? ;). To był ciężki rok – przynajmniej dla mnie (z tego co słyszę dla wielu z Was też). …

CZYTAJ WIĘCEJ →
Przewiń do góry Skip to content