Rycząca czterdziestka i dziecko

Udostępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Udostępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
Share on twitter
Twitter

Tak. Jestem czterdziestką i jestem z tego dumna. Taka refleksja z okazji kolejnych już 40 urodzin ;).

Nie będę zaklinać rzeczywistości, że czterdziestka to nowa trzydziestka, bo choć wciąż, nadal i niezmiennie czuję się na 27 lat, to chcąc nie chcąc zauważam też upływający czas i zmiany, które przechodzę. I bynajmniej nie chodzi mi o więcej siwych włosów, ale o sposób patrzenia na życie.

Czterdziestka zmienia wiele (serio), a dziecko po czterdziestce to już w ogóle. Zauważam to w codziennym podejściu do życia i wielu spraw.

Do tego, jak bardzo mam gdzieś co ludzie powiedzą na to co robię i co mówię.

Do tego, czego chcę, a czego naprawdę nie chcę i co jasno komunikuję.

Do tego, jak spędzam czas – jak chcę, z kim chcę i na moich zasadach.

Coraz bardziej cieszy mnie ta zmiana. Nie zawsze tak było. Był czas, kiedy byłam posznurowana, zalękniona i spełniająca oczekiwania innych. Byłam miła, grzeczna i uśmiechnięta. Byłam przysłowiową zupą pomidorową, a i tak nie wszyscy mnie lubili, a ja głowiłam się, dlaczego tak jest. Teraz już się nad tym nie zastanawiam. No może czasem, ale zawsze, kiedy włącza mi się „stara” ja, patrzę wtedy na moją Córkę. I od razu pojawia mi się taka refleksja.

Czy chcę przekazać jej wizję świata, w której miałaby być zupą pomidorową, czy lepiej, gdy będzie konkret fajnym, asertywnym człowiekiem z pomysłem na siebie, na życie…na swoje, bądź co bądź, jedno, jedyne życie.

Myślę, że super by było, gdyby kiedyś, za te kilka czy kilkanaście lat, moja Córka żyła według swoich zasad, żeby miała odwagę o nie zawalczyć – zawalczyć o prawo do bycia sobą. Tylko ktoś powinien jej pokazać, jak to zrobić. I tym „ktosiem” chciałabym być ja.

To wysoko postawiona poprzeczka, no ale czego nie zrobi się dla własnego dziecka? ;). Bo pokazać dziecku, że szczęśliwe życie według własnych zasad jest najważniejsze, to jest dopiero COŚ.

Nie uważasz?

5 1 vote
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Pozostałe wpisy

Rycząca czterdziestka i dziecko

Tak. Jestem czterdziestką i jestem z tego dumna. Taka refleksja z okazji kolejnych już 40 urodzin ;). Nie będę zaklinać rzeczywistości, że czterdziestka to nowa …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Pustka

Od miesiąca praktycznie nic nie napisałam. Czuję totalną pustkę, a z drugiej strony 100000000000000 myśli przebijających się do mojej głowy. Ktoś kiedyś dawno napisał „obyś …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Full profeska

To był ciężki tydzień. I nie chodzi mi bynajmniej o to, że miałam dużo pracy. Pojęcie „dużo pracy” jest bowiem względne. Uważam, że każda kobieta …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Praca zdalna

Praca zdalna – niespełnione marzenie wielu osób na etacie, jak i pracujących B2B, siedzących w biurze długie godziny. Czy to naprawdę takie spełnienie marzeń? Jak …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Najtrudniej jest wrócić

Podobno najtrudniej jest zacząć. Zacząć ćwiczyć, biegać, pisać. I trochę to prawda i trochę nieprawda. Dla mnie najtrudniej było wrócić. Wrócić do pisania (swoją drogą …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Planowanie wakacji

Kiedy myślicie o wakacjach to o czym tak dokładnie? Ja o przysłowiowym świętym spokoju najczęściej. Potem jednak z reguły zaczynam się zastanawiać, co to w …

CZYTAJ WIĘCEJ →
Przewiń do góry
Skip to content