Mów do mnie prawniku-mów po polsku ;)

Udostępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Udostępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
Share on twitter
Twitter

No tak. Zrozumienie języka prawniczego, zwanego przez niektórych żargonem (nie będę pisać o używanym przez niektórych nieeleganckim pojęciu “prawniczy bełkot”), bywa nie lada wyzwaniem.

Lekko nie jest. Przychodzi Klient do prawnika, bywa że blady i zestresowany, z problemem życia i bęc! Na “Dzień dobry” dostaje serię niezrozumiałych słów i łacińskich paremii.

No i nie dość, że wizyta w kancelarii kojarzy mu się równie przyjemnie, co wizyta u dentysty z bolącym zębem, to jeszcze czuje się jak Polak na dworcu kolejowym w Chińskiej Republice Ludowej (no raczej nieswojo;).

Czy jest na to recepta? Recepta, na to, żeby Klient nas zrozumiał, polubił i chciał do nas przychodzić z problemami prawnymi?

Tak! Mówmy do niego po polsku! W końcu wykładnia językowa (czyli taka, wg której słowa, nawet w mądrej adwokackiej mowie, mają znaczenie takie, jak w języku potocznym), winna być wykładnią dominującą! 🙂

Niech zatem dominuje! ;).

Nie widzę powodu, dla którego miałabym się popisywać przed Klientem znajomością języków martwych. Nie widzę też powodu, dla którego miałabym go wprawiać w zakłopotanie.

Najważniejsza jest dla mnie komunikacja-nie tylko w życiu prywatnym, ale także zawodowym. Tylko Klient, który mnie zrozumie, będzie w stanie ze mną współpracować i uświadomić sobie, dlaczego rekomenduję to, a nie inne rozwiązanie.

Tak, jak ja wsłuchuję się w potrzeby Klienta, prowadzony przez niego biznes i chcę go rozumieć, żeby nasza współpraca układała się bez zarzutu, tak i on musi rozumieć mnie. Rozumieć dlaczego robię tak, a nie inaczej. Sprzężenie zwrotne. Akcja-reakcja.

A zatem. Drogi Kliencie! Proszę nie przychodź do mnie, z nastawieniem jak na leczenie kanałowe bez znieczulenia, tylko z nastawieniem, że porozmawiamy, jak polski przedsiębiorca z polskim przedsiębiorcą. Obiecuję mówić po polsku :).

Nie przychodź też plis w przysłowiowe 5 minut do dwunastej, bo wtedy będę praktycznie bez szans, żeby Ci pomóc.

Wtedy będzie, mówiąc tak po prostu, po polsku-POZAMIATANE.

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o

Pozostałe wpisy

Planowanie wakacji

Kiedy myślicie o wakacjach to o czym tak dokładnie? Ja o przysłowiowym świętym spokoju najczęściej. Potem jednak z reguły zaczynam się zastanawiać, co to w …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Nic nie trwa wiecznie

Nic nie trwa wiecznie. Dobra passa, radość, życie, wakacje ;). Jestem właśnie świeżo po urlopie w mojej ukochanej Apuglii, co mogliście śledzić na moim Instagramie. Właśnie …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Co tak naprawdę liczy się w biznesie

O tym, jak robić biznes napisano z miliard książek i artykułów, tematyce poświęcono tysiące blogów, nakręcono miliony podcastów, tutoriali i filmików na yt. O tym, …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Come back

Powroty bywają ciężkie. Trudno wraca się z udanych wakacji, wspaniałej podróży, czy nawet miłego wyjazdu weekendowego. Wraca się ciężko do pracy, zadań, obowiązków, codziennej rutyny. …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Niemoc twórcza

Dopadła i mnie. I przez cały styczeń nie napisałam ani jednego artykułu. Nic. Zero. Null. Początkowo zaniepokoiłam się, potem zganiłam siebie za swoje „lenistwo”, próbowałam …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Koniec roku

2017 nieubłaganie się kończy. A może ubłaganie? ;). To był ciężki rok – przynajmniej dla mnie (z tego co słyszę dla wielu z Was też). …

CZYTAJ WIĘCEJ →
Przewiń do góry Skip to content