Święty spokój

Udostępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Udostępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
Share on twitter
Twitter

Czasem potrzebuję go bardziej, niż kiedykolwiek.

Czasem po prostu rzeczywistość przytłacza. Czasem bardzo.

Może dlatego nie mam w domu telewizji, bo oglądanie jej nawet przez krótki czas działa na mnie destrukcyjnie.

Brak kultury, brak klasy, brak umiejętności słuchania i uszanowania cudzych poglądów. Wszechobecny.

To straszne, w jak ubogim Świecie przyszło nam żyć. Ubogim w wartości, zasady, uczciwość i prawdę.

Oscar Wilde powiedział kiedyś, że wszyscy znają cenę wszystkiego, nie znając wartości niczego.

I tak już zostało.

Brak jest tych autorytetów tak bardzo! Na kim się wzorować? Kogo słuchać? Ciężko stwierdzić.

Chyba najlepiej będzie posłuchać siebie. Swego głosu wewnętrznego, który mam nadzieję do końca nie stracił rozeznania, w tym co warto, a czego nie.

Dlatego dziś potrzebuję świętego spokoju.

Wam też życzę takiej chwili. Choć na chwilę.

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o

Pozostałe wpisy

Planowanie wakacji

Kiedy myślicie o wakacjach to o czym tak dokładnie? Ja o przysłowiowym świętym spokoju najczęściej. Potem jednak z reguły zaczynam się zastanawiać, co to w …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Nic nie trwa wiecznie

Nic nie trwa wiecznie. Dobra passa, radość, życie, wakacje ;). Jestem właśnie świeżo po urlopie w mojej ukochanej Apuglii, co mogliście śledzić na moim Instagramie. Właśnie …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Co tak naprawdę liczy się w biznesie

O tym, jak robić biznes napisano z miliard książek i artykułów, tematyce poświęcono tysiące blogów, nakręcono miliony podcastów, tutoriali i filmików na yt. O tym, …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Come back

Powroty bywają ciężkie. Trudno wraca się z udanych wakacji, wspaniałej podróży, czy nawet miłego wyjazdu weekendowego. Wraca się ciężko do pracy, zadań, obowiązków, codziennej rutyny. …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Niemoc twórcza

Dopadła i mnie. I przez cały styczeń nie napisałam ani jednego artykułu. Nic. Zero. Null. Początkowo zaniepokoiłam się, potem zganiłam siebie za swoje „lenistwo”, próbowałam …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Koniec roku

2017 nieubłaganie się kończy. A może ubłaganie? ;). To był ciężki rok – przynajmniej dla mnie (z tego co słyszę dla wielu z Was też). …

CZYTAJ WIĘCEJ →
Przewiń do góry Skip to content