Come back

Udostępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Udostępnij na:

Share on facebook
Facebook
Share on linkedin
LinkedIn
Share on twitter
Twitter

Powroty bywają ciężkie.

Trudno wraca się z udanych wakacji, wspaniałej podróży, czy nawet miłego wyjazdu weekendowego.

Wraca się ciężko do pracy, zadań, obowiązków, codziennej rutyny.

Kwestię jak wracać tak, żeby chciało się wracać zostawię na kolejny wpis, bo dziś chciałam Wam napisać o czymś innym.

O tym, że czasem ciężko wraca się nawet do rzeczy, które się lubi. W moim przypadku do pisania na blogu.

Dlaczego tak się dzieje?

Sporo się nad tym zastanawiałam. Dlaczego nie chce się robić rzeczy, które nawet Ci wychodzą, sprawiają przyjemność i w sumie dają satysfakcję.

Czy to zwykłe lenistwo, codzienny brak czasu, czy może coś więcej?

Nie wiem, jak to jest w Twoim przypadku, że nie robisz czegoś mimo, że w sumie chcesz. W moim na fakt, że zrobiłam sobie przerwę w pisaniu wpłynęło kilka czynników.

Z pewnością czynnikiem takim nie był brak czasu. Czas znajdzie się zawsze-co prawda doba nie jest z gumy, ale moje wpisy zawsze powstają pod wpływem chwili, myśli, którą chcę się z Tobą podzielić i zajmują średnio od 15 minut do 1/2h. Wymówka w postaci braku czasu byłaby po prostu mało wiarygodna.

Co zatem?

Na pewno ilość spraw biznesowych, z którymi musiałam się zmierzyć i ich duży ciężar gatunkowy.

Na pewno refleksja, czy to jest komuś potrzebne. To, co piszę. Czy ktoś to w ogóle czyta. Czy coś wynosi dla siebie z mojego pisania. Z jednej strony co prawda piszę trochę dla siebie, bo w końcu lubię, z drugiej jednak fajnie wiedzieć, że to co piszę nie trafia w próżnię, tylko do kogoś.

Wreszcie to, że lubię dzielić się z ludźmi pozytywnymi myślami. Czasem co prawda i mnie zdarzy się ponarzekać, ale jest to stan u mnie raczej wyjątkowy. Wydaje mi się, że przykrych, smutnych i przygnębiających newsów jest wystarczająco dużo w mediach – ja nie muszę dokładać cegiełki do jeszcze większego zasmucania mojego odbiorcy.

Musiałam zatem „poczekać” na te pozytywy ;). No i opłaciło się. I przyszły ;). W postaci dobrych rozwiązań, mądrych ludzi obok mnie i bardzo pozytywnych sygnałów, że jednak ktoś czyta moje myśli nieuczesane :).

Tym samym wracam.

Porządkowanie spraw zawodowych jeszcze chwilę potrwa. Nowe wyzwania przede mną. Czy dam radę nie wiem, ale jak to mówił kot w butach w Shreku „Pierwsze koty za płoty” ;).

Droga koleżanko po fachu! „Zrobiłaś mi dzień” podchodząc do mnie na jednym z eventów ze słowami „Fajnie się ciebie czyta-dlaczego nie piszesz, wrócisz”?

Uprzejmie więc informuję, że poziom optymizmu wrócił już do normy, szykuję się do kolejnego podróży do moich ukochanych Włoch, działam, walczę, jako adwokat i bizneswoman i znów będę Wam o tym pisać ;).

Z góry dziękuję za czytanie!

Stay tunned!

Dodaj komentarz

Please Login to comment
  Subscribe  
Powiadom o

Pozostałe wpisy

Planowanie wakacji

Kiedy myślicie o wakacjach to o czym tak dokładnie? Ja o przysłowiowym świętym spokoju najczęściej. Potem jednak z reguły zaczynam się zastanawiać, co to w …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Nic nie trwa wiecznie

Nic nie trwa wiecznie. Dobra passa, radość, życie, wakacje ;). Jestem właśnie świeżo po urlopie w mojej ukochanej Apuglii, co mogliście śledzić na moim Instagramie. Właśnie …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Co tak naprawdę liczy się w biznesie

O tym, jak robić biznes napisano z miliard książek i artykułów, tematyce poświęcono tysiące blogów, nakręcono miliony podcastów, tutoriali i filmików na yt. O tym, …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Come back

Powroty bywają ciężkie. Trudno wraca się z udanych wakacji, wspaniałej podróży, czy nawet miłego wyjazdu weekendowego. Wraca się ciężko do pracy, zadań, obowiązków, codziennej rutyny. …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Niemoc twórcza

Dopadła i mnie. I przez cały styczeń nie napisałam ani jednego artykułu. Nic. Zero. Null. Początkowo zaniepokoiłam się, potem zganiłam siebie za swoje „lenistwo”, próbowałam …

CZYTAJ WIĘCEJ →

Koniec roku

2017 nieubłaganie się kończy. A może ubłaganie? ;). To był ciężki rok – przynajmniej dla mnie (z tego co słyszę dla wielu z Was też). …

CZYTAJ WIĘCEJ →
Przewiń do góry Skip to content